Articulo de referencia

Topielec

Utopiec (plural Utopce ), Vodník o Topnik es un nombre que se aplica a los espíritus eslavos del agua. Los utopce son espíritus de almas humanas que murieron ahogadas, y residen...

Utopiec (plural Utopce ), Vodník o Topnik es un nombre que se aplica a los espíritus eslavos del agua. Los utopce son espíritus de almas humanas que murieron ahogadas, y residen en el elemento de su propia muerte. [ 1 ] Son responsables de succionar a las personas hacia pantanos y lagos, así como de matar a los animales que se encuentran cerca de las aguas tranquilas.

Los espíritus acuáticos eslavos de los muertos ahogados siguieron siendo un elemento popular del folclore rural polaco a finales del siglo XIX y principios del XX, como lo demuestra Władysław Reymont en su novela ganadora del Premio Nobel, Chłopi (Los campesinos) . Su historia transcurre durante la década de 1880 en la Polonia del Congreso y sigue la vida cotidiana de los campesinos en un típico pueblo polaco. En el décimo capítulo del segundo libro, algunos de los personajes se reúnen para intercambiar historias y leyendas, en una de las cuales se menciona a la topielica (forma femenina de topielec ). [ 2 ]

Un ejemplo más reciente de la figura del utópico en la cultura popular polaca es la serie de cómics Lil y Put , donde los dos personajes principales están constantemente enfrentados a un utópico que vive en un estanque junto a su pueblo. Nunca se le ve directamente y posee poderes mágicos.

Utopiec es la traducción oficial al polaco de Drowned , un monstruo y entidad hostil del videojuego Minecraft .

Véase también

Referencias

  1. Bugiel, Włodzimierz (1902). «LA DÉMONOLOGIE DU PEUPLE POLONAIS» [ «Demonología del pueblo polaco» ] . Revue de l'histoire des religions (en francés). 45 : 168. ISSN 0035-1423 . JSTOR 23661828 . Consultado el 1 de abril de 2023 .  
  2. Reymont, Ladislao (1904). "Libro II: Capítulo 10". Chlopi . Varsovia: Gebethner i Wolff. Jedna co rzekła, po tej druga, to i trzeciej się przypomniało, i czwartej, a każda co nowego niesła, że ​​snuły się one gadki jako te nici z kądzieli, jako ta miesięczna poświata, grająca farbami na poślepłych, pomarłych wodach, przytajonych w borac - to o topielicy przychodzącej nocami karmić głodne dzieciątko, o upiorach, którym musiano w trumnach serca przebijać osikowymi kołkami, por z ludzi krwi nie wypijały, o południcach duszących po miedzach, o drzewach gadających, o wilkołakach, o zjawach strasznych północnych godzin, strachach, wisielcach, o czarownicach i pokutujących duszach, io takich dziwnych, przerażających rzeczach, od których słuchania włosy się podnosiły, serca zamierały z trwogi, zimny dreszcz przenikał wszystkich, że milkli naraz oglądając się trwożnie, nasłuchując, bo się wydawało, iż coś chodzi po pułapie, że cosik czai się za oknami, że przez szyby krwawią się jakieś ślepia iw ciemnych kątach kłębią się nierozpoznane cienie... aż niejedna żegnała się prędko, pacierz trzepiąc w cichości dzwoniącymi zębami... ale to rychło przechodziło jak cień, gdy chmurka słońce nakryje, że potem nie wiada nawet, czy był... i znowu powiadali, przędli a motali dalej one gadki nieskończone, którym sam Rocho pilnie się przysłuchiwał i nową historię rzekł o koniu...